• Wpisów:24
  • Średnio co: 40 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 13:49
  • Licznik odwiedzin:2 613 / 1020 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
*10.11*

Sunshine (17:28) : Czeeść
Me (17:29) : Pa
Sunshine (17:29) : Miałem nadzieję, że będziesz mieć już lepszy humor.
Me (17:30) : Źle myślałeś.
Sunshine (17:31) : Widzę.
Me (17:31) : Fajnie.
Sunshine (17:32) : Fajnie.

Wywróciłam oczami, po czym położyłam telefon na brzegu biurka. Miałam bardzo dużo nauki i nie mam zamiaru, martwić się kłótnią z nim.
"I tak się martwisz"
Westchnęłam, biorąc książkę i otwierając na właściwej stronie.

*

Naukę przetrwały mi wibracje telefonu, początkowo je ignorowałam z myślą, że nikt nie będzie się do mnie dobijać. Kiedy minęło kilka minut, a ktoś ciągle do mnie pisał, jęknełam zirytowana, ale po chwili chwyciłam urządzenie.

Sunshine (19: 02) : Ej przepraszam.
Sunshine (19: 04) : Źle się zachowałem.
Sunshine (19: 08) : Nie gniewaj się.
Sunshine (19: 09) ) Proszęęę.
Sunshine (19:12) : Proszę przestań mnie ignorować.

Zmarszczyłam brwi. On mnie przeprasza? Za co? Przecież to ja byłam dla niego niemiła.

Me (19:14) : Przepraszasz mnie?
Sunshine (19:15) : Właśnie to napisałem.
Me (19:16) : Wiem, po prostu nie rozumiem za co?
Sunshine (19:17) : A za co się obraziłaś?
Me (19:18) : ...
Me (19:18) : Jeśli bym powiedziała, miałbyś możliwość dowiedzenia się, kim jestem.
Sunshine (19:19) : Mi pasuje.
Me (19:19) : Przepraszam.
Me (19:20) : To było głupie.
Sunshine (19:21) : To może po prostu zapomnimy o tym dniu?
Me (19:22) : Wolałabym o dwóch ostatnich, ale okej.
Sunshine (19:23) : Mógłbym coś zrobić?
Me (19:23) : Możesz zrobić co tylko chcesz.

*Sunshine dzwoni Odbierz/Odrzuć*



«krótki i szczerze mi się nie podoba, ale chciałam coś dodać, bo mój humor<<< a pisanie trochę mi go poprawia»


Hope you enjoy
Love x
 

 
*Rozdział nie sprawdzany, szczerze przepraszam za błędy, ale nie mam siły*

*10.11*

Me (8:12) : Hej
Sunshine (8:14) : Hej?
Me (8:15) : Jak tam po kolacji?
Sunshine (8:15) : Nie poszedłem.

Prychnęłam cicho pod nosem, na co Cornelia szturchnęła mnie łokciem.
- Skoro chcesz pisać z Justinem na lekcji, to chociaż nie zwracaj na siebie uwagi - szepneła, uśmiechając się.
Pokiwałam lekko głową i znów spojrzałam na wyświetlacz.

Me (8:17) : Coś więcej?
Sunshine (8:19) : Nie poszedłem, bo nie miałem ochoty, już?
Me (8:20) : Już.
Sunshine (8:20) : Humor Ci coś nie dopisuje.
Me (8:21) : Trochę nie, muszę się skupić na lekcji.
Sunshine (8:22) : Przecież sama napisałaś?

Wywróciłam oczami, zablokowałam telefon i włożyłam go do kieszeni. Ta kolacja była okazją, żeby poznać Justina, jako prawdziwa Megan, a nie "stalkerka" z internetu, dlatego było mi przykro, że się na niej nie pojawił. Przez całą niedzielę układała sobie w głowie scenarusze rozmów, które mogliśmy przeprowadzić, stresowałam się tym, ale równie bardzo chciałam tego. Może w końcu naszym jedynym kontaktem nie byłyby sms? Już się tego nie dowiem. Oczywiście mogłabym mu napisać, kim naprawdę jestem, ale nie chcę, żeby dowiedział się w taki sposób. Może w ogóle nie będzie takiej konieczności?
Moje rozmyślania przerwał dzwonek, schowałam książki do torby i razem z resztą klasy, opuściłam salę.

*

- Myślę, że Victorii bardziej spodobałby się spacer niż kino - powiedziała Nelia, po chwili biorąc łyk soku.
Jest przerwa na lunch, a my rozmawiamy o tym, gdzie Dylan powinien zabrać swoją nową dziewczynę. Właściwie rozmowę prowadzą tylko przyjaciele, a ja tylko się im przysłuchuję, grzebiąc widelcem w sałatce.
- Może najpierw zabrałbym ją na spacer, a potem na kolację? - zaproponował chłopak.
- To będzie świetne! - pisneła podekscytowana dziewczyna. - Tylko nie zapomnij jej czegoś kupić, najlepiej kwiatów - doradziła.
W tej chwili ktoś wszedł do stołówki, uniosłam wzrok i zszokowana otworzyłam szerzej oczy. Spojrzałam się na przyjaciółkę, ale ona zdawała się być zbyt wciągnięta w planowanie randki Dylana. Chrząknełam cicho, przygładzając moją bluzkę. Myślałam, że z nią skończył. Tak, do stołówki wszedł nie kto inny, jak Justin z Oliwią. Czy to nie śmieszne, że jeszcze 2 dni temu, tak bardzo chciał, żeby dała mu spokój? W każdym razie "zakochana para" usiadła przy stoliku na środku stołówki, tak że miałam na nich świetny widok. Idealnie.
- Megan, a ty co uważasz? - zapytała mnie Cornelia.
- Uważam, że masz 100% rację - odpowiedziałam, nie odkrywając wzroku od Justina. Zaczęli się całować, boli.
- Czyli też uważasz, że Dylan powinien utopić się w jeziorze?
- Mhm dokładnie - przytaknęłam.
Gdzie ta ręką, grabisz sobie Justin. Później tylko spróbuj, prosić mnie o pomysł, jak się od niej uwolnić
- Dzięki - prychnął chłopak, udając oblężonego.
- Na co ty tak patrzysz? - zapytała ze śmiechem blondynka.
- Na nic - szybko odwróciłam głowę. - Nie ma za co.
Przyjaciele znów zajęli się rozmową, więc wyjęłam telefon. 3 nieodebrane wiadomości.

Sunshine (8:24) : Już nie odpiszesz?
Sunshine (8:43) : Halo?
Sunshine (9: 05) : Czyli teraz mnie olewasz?
Me (12:33) : Czyli dlatego postanowiłeś wrócić do Olivii?

Podniosłam wzrok. Po chwili odsuneli się od siebie, a Justin sięgnął po telefon.

Sunshine (12:35) : Czyli nagle sobie o mnie przypomniałś?
Me (12:35) : Nigdy nie zapomniałam, chciałabym.
Me (12:36) : Przepraszam, mam zły humor.
Me (12:36) : Oh no i Au.

Siedziałam chwilę wpatrzona w telefon, ale odpowiedź nie przychodziła. Udając, że rozglądam się po stołówce, zerknełam na środkowy stolik, znów zajęli się sobą.



Hope you enjoy
Love x
 

 
Sporo mnie nie było, ale to nie oznacza, że nie mam zamiaru dokończyć tego opowiadania. Obiecałam sobie, że będzie to pierwsze, jakie skończę i dotrzymam słowa. Zaraz napiszę rozdział i jeszcze dziś go dodam. Chciałam też napisać, że daruję sobie pisanie "poprzedni rozdział : x" etc. nie chce mi się, to i tak bez sensu.
Więc jeśli ktoś chciałby zacząć czytać to zapraszam.

jpg Seleny dla ozdoby aw
Hope you enjoy
Love x
 

 
Poprzedni rozdział:
http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/27218276

*08.011*

Me (20:13) : Jak tam, tego?
Sunshine (20:14) : Dziwne przywitanie.
Me (20:14) : Z książki. Nie wiesz, bo nie czytasz.
Sunshine (20:15) : Racja. Więc jak tam, tego?
Me (20:16) : U mnie świetnie, ale pytałam o list.
Sunshine (20:16) : Nie otworzyłem go.
Me (20:18) : Nie? Nie wierzę, że się boisz.
Sunshine (20:19) : Nie boję się, po prostu nie miałem czasu, okej?
Me (20:20) : Teraz masz, więc otwórz.

- Megan! Kolacja! - usłyszałam krzyk z dołu.
Nie byłam zbyt głodna, ale nie chciałam się kłócić z mamą, więc odłożyłam telefon na biurko i zeszłam na dół. Rozłożyłam talerze i sztućce na stole, a kiedy mama podała jedzenie, życząc smacznego, nałożyłam sobie trochę.
- Jutro będziemy mieć gości na kolacji - oznajmiła, biorąc pierwszy kawałek.
- Naprawdę? Kogo? - nie byłam szczerze ciekawa, chciałam jakoś podtrzymać rozmowę.
- Starzy przyjaciele - wyjaśniła, a po chwili zastanowienia dodała. - Mają syna w twoim wieku, on też będzie.
- Będę musiała z wami siedzieć? - zapytałam z nadzieją, że odpowiedź będzie przecząca.
- Inaczej nie mówiłabym Ci o tym. Chyba, że będziecie chcieli gdzieś wyjść. - odpowiedziała, wpatrując się w jedzenie. - Ty i ten chłopak, nie pamiętam jego imienia - nawet nie zdążyłam zapytać, a już znam odpowiedź.
- Oh jasne - wysłałam jej sztuczny uśmiech, wzięłam swój talerz i wstałam od stołu.
- Proszę Cię, bądź jutro miła, ta kolacja jest dla mnie ważne - poprosiła, spoglądając na mnie.
- Będę, dobranoc mamo - pożegnałam się, odniosłam naczynia i poszłam do swojego pokoju.

Sunshine (20:27) : Wysłała mi list miłosny, co z nią jest nie tak?
Sunshine (20:27) : Ale nie jest w ciąży, tyle dobrego.
Sunshine (20:28) : Podarłem go i wrzuciłem.
Sunshine (20:32) : Rodzice dzwonili, chcą żebym poszedł z nimi jutro na jakaś kolację.
Sunshine (20:33) : Chyba sobie żartują, nie mam takiego zamiaru.
Me (20:47) : Dlaczego nie?
Sunshine (20:49) : Chcą się spotkać z jakaś starą znajomą, po co ja tam?
Sunshine (20:49) : Ich argumentem, żeby mnie przekonać, jest "ma córkę w twoim wieku" serio?
Me (20:50) : CO?!
Sunshine (20:50) : Jesteś zazdrosna o córkę przyjaciół moich rodziców, której nigdy nie spotkałem?

Gdybyś tylko wiedział, że ta "córka przyjaciół twoich rodziców" tak naprawdę chodzi z tobą do szkoły i od trzech lat jest w tobie zakochana.

Me (20:51) : Nie nigdy, chodzi o coś innego.
Sunshine (20:52) : Okej, więc o co?
Me (20:52) : O nic ważnego naprawdę, w sumie masz racje, to bezsensu żebyś szedł.
Sunshine (20:53) : Spoko.
Me (20:53) : Spoko.
Me (20:54) : Muszę się jeszcze pouczyć, dobranoc.
Sunshine (20:55) : Naprawdę?
Sunshine (20:55) : Dobra ty nigdy nie żartujesz o nauce.
Sunshine (20:56) : Dobranoc kujonku.


Następny rozdział:
«w trakcie pisania»


«Jeśli widzisz jakieś błędy, bądź masz jakieś uwagi co do opowiadania, śmiało pisz! Ciągle się uczę»

Hope you enjoy
Love x
 

 
Poprzedni rozdział:
http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/27216516

*08.11*

Sunshine (12:32) : Czemu Olivia jeszcze do mnie pisze
Sunshine (12:32) : Błagam, zabierz ją!
Sunshine (12:33) : Ona się mnie uczepiła.
Sunshine (12:33) : Myśli, że jesteśmy razem.
Sunshine (12:33) : To jakaś psychopatka!
Me (12:34) : Chyba płaczę.
Sunshine (12:35) : Co? Czemu?
Me (12:36) : Ze śmiechu.
Me (12:36) : Było z nią nie spać, pisałam, żebyś za dużo nie pił.
Me (12:37) : Ale ty uznałeś, że Ci matkuję i zrobisz mi na złość.
Me (12:37) : Karma to szmata kochanie.
Sunshine (12:39) : Dzięki za wsparcie PRZYJACIÓŁKO.
Me (12:39) : Polecam się na przyszłość PRZYJACIELU.
Sunshine (12:43) : Ktoś puka do drzwi, co jeżeli to ona?
Me (12:43) : Chyba ktoś zaczyna wariować.

Włożyłam telefon do kieszeni i szybko zbiegłam po schodach. Chwyciłam wodę w butelce, założyłam buty i pośpiesznie wyszłam z domu. W soboty często pracuję w schronisku, to nie jest tak, że muszę tam być o określonej porze, ale chcę, jak najdłużej pobyć ze zwierzakami. Kiedy doszłam do przystanku, kupiłam bilet na busa i czekałam, aż przyjedzie.

Sunshine (12:56) : Alarm odwołany.
Sunshine (12:56) : To tylko listonosz.

Zaśmiałam się pod nosem, ten chłopak jest niemożliwy. Właśnie, co jest między mną, a Justinem? Piszemy już prawie dwa miesiące i chyba można powiedzieć, że jesteśmy przyjaciółmi. Oczywiście, on dalej nie wie, z kim naprawdę pisze, ale ciągle próbuje się dowiedzieć.

Sunshine (12:58) : O nie, o nie, o nie
Sunshine (12:59) : Jednak wznawiam alarm.
Sunshine (12:59) : Ona wysłała mi list. Rozumiesz to? List.
Me (13: 00) : To może jej odpisz?
Me (13: 00) : To będzie taka romantyczna korespondencja.
Sunshine (13: 01) : Przestaniesz się ze mnie naśmiewać? Przecież nie zrobiłem jej dzieciaka.
Me (13: 02) : Skąd możesz to wiedzieć? Może właśnie to napisała w liście?
Sunshine (13: 03) : ...
Sunshine (13: 03) : Teraz boję się otworzyć.
Sunshine (13: 03) : Rose pomóż mi.
Me (13: 06) : A mogę, jak wrócę do domu?
Me (13: 06) : Właśnie weszłam do schroniska.
Sunshine (13: 07) : Okej, jasne zostaw mnie w potrzebie.
Me (13: 08) : Też Cię kocham x


Następny rozdział:
«w trakcie pisania»


«Jeśli widzisz jakieś błędy, bądź masz jakieś uwagi co do opowiadania, śmiało pisz! Ciągle się uczę»

Hope you enjoy
Love x
 

 
Poprzedni rozdział:
http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/27216028

*15.09*

Sunshine (8:24) : Nie napisałaś wczoraj.
Me (8:25) : Jesteś bardzo spostrzegawczy.
Me (8:25) : I tak cały dzień pewnie przespałeś, lecząc kaca.
Sunshine (8:28) : O której poszłaś?
Me (8:30) : Niedługo później, jak powiedziałam, że idę.
Me (8:31) : Widziałam Ciebie i twoją elitę przed drzwiami.
Me (8:31) : Ale muszę Cię zasmucić.
Me (8:32) : Nigdy nie domyślisz się, kim jestem.
Sunshine (8:36) : Liczę na to, że sama mi powiesz.
Me (8:37) : Uważaj, żebyś się nie przeliczył.
Sunshine (8:38) : Powiedziałaś, że powiesz mi kim jesteś, jak Cię polubię.
Me (8:40) : Jak mnie polubisz + w kij dużo czasu, żebym się upewinła.
Sunshine (8:41) : Ej! Nie zmieniaj warunków.
Me (8:44) : Ups?
Sunshine (8:44) : Ale powiedz chociaż swoje imię, ładnie proszę.

Miałam coś odpisać, ale akurat zadzwonił dzwonek. Schowałam wszystko do torby i wyszłam z sali. Średnim tempem zamierzała w stronę klasy, w której miałam mieć kolejną lekcje. Po drodze musiałam ominąć szkolną elitę. Kiedy przechodziłam obok, Justin posłał mi lodowate spojrzenie. Naprawdę? Musi to pamiętać? Musi pamiętać, że to byłam ja? Przeszłam, udając, że nie wiem, o co mu chodzi. Ktoś mógłby uznać za zabawne to, że jest dla mnie miły przez telefon, a w realnym świecie, wcześniej nie wiedział, że istnieję, a teraz mnie nie lubi. Gdzyby się dowiedział prawdy, ciekawe wobec której z nas zmieniłby zachowanie.

Me (9:10) : Julia
Sunshine (9:14) : Julia? Ładnie, nie znam nikogo o takim imieniu.
Me (9:15) : Tsaa
Sunshine (9:16) : Co? Czekaj to jest twoje prawdziwe imię?
Me (9:18) : Nie, ale zawsze chciałam się tak nazywać.
Me (9:18) : Więc dla Ciebie będę Julia ok?
Sunshine (9:20) : Wolałbym dowiedzieć się prawdziwego.
Me (9:21) : Rose to moje drugie imię, może być?
Sunshine (9:22) : Lepiej, ale nadal nie o to mi chodziło.
Me (9:24) : Ja będę na Ciebie mówić Drew, a ty na mnie Rose, będzie sprawiedliwie?
Sunshine (9:25) : Nie, bo nadal nie znam twojego imienia.
Sunshine (9:26) : Poza tym skąd wiesz, że mam na drugie Drew?
Me (9:27) : Wiem dużo więcej, tym się chyba charakteryzują stalkerzy?
Me (9:28) : Jak masz mnie zapisaną, skoro nie znasz mojego imienia?
Sunshine (9:31) : "Stalkerka" ale teraz zmienię na "Rose".
Sunshine (9:32) : A ty mnie jak?
Me (9:33) : "Sunshine"
Sunshine (9:34) : Dlaczego?
Me (9:35) : Bo sprawiasz, że jestem szczęśliwa.
Me (9:36) : Tak jak słoneczko. Kiedy świeci, jest się szczęśliwym.


Następny rozdział:
http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/27218276


«Jeśli widzisz jakieś błędy, bądź masz jakieś uwagi co do opowiadania, śmiało pisz! Ciągle się uczę»

Hope you enjoy
Love x
 

 
Poprzedni rozdział:
http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/27212706

*13.09*

- Nie wierzę, że się spóźniłyśmy, ominęło mnie już tyle zabawy! - narzekała Cornelia, parkując pod domem Ryana.
- Nie wierzę, że marudzisz, skoro to twoja wina - wywróciłam oczami, wychodząc z samochodu, co dziewczyna zaraz powtórzyła. - Będziesz pić?
- No raczej? - zapytała, jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie.
- Mogłam to wcześniej przemyśleć - mruknłam pod nosem. - To jak twoim zdaniem wrócimy?
- O to będziemy martwić się później, chodź się zabawić! - krzyknęła, ciągnąc mnie w stronę drzwi.
Weszłyśmy przez otwarte drzwi frontowe, ludzie bawili się już w najlepsze. Ciekawe ilu z nich już zgonuje? Jutro pewnie będą narzekać na kaca, ale nigdy nie przystopują z piciem. Zamierzałyśmy pójść w stronę baru, kiedy nagle ktoś zarzucił nam ręce na ramiona.
- Cześć dziewczynki - krzyknął, aby muzyka go nie zagłuszyła.
Przyjaciółka od razu odwróciła się w jego stronę, a ja z obrzydzeniem zrzuciłam jego rękę. Kto wie czego to wcześniej dotykało? Powoli odwróciłam się w ich stronę.
- Czeeeść - pisnęła nienaturalnie wysoko, przeciągając "e".
- To może ja was zostawię - krzyknęłam bardziej do Cornelii.
Nie miałam zamiaru słuchać ich rozmowy, nie chcę jej nawet sobie wyobrażać. Szybko odwróciłam się, mając zamiar się czegoś napić, ale moje ciało zderzyło się z czyimś. Nagle poczułam ciecz na mojej bluzce.
- Przepraszam, nie zauważyłam Cię - powiedziałam tak, aby mnie usłyszał, odklejając wilgotny materiał od brzucha. W samochodzie jest chyba zapasowa.
- Nie przepraszaj, tylko uważaj jak łazisz - odpowiedział z jadem w głosie.
Powoli podniosła głowę, aby zobaczyć z kim "rozmawiam", zamarłam. Dlaczego muszę mieć takiego pecha? Czy to nie mógł być ktoś inny? Justin obdarował mnie jeszcze jednym wrogim spojrzeniem i szturchając mnie z bara, poszedł. Jęknęłam, opuszczając bezsilnie ręce, jeżeli wcześniej nie chciało mi się tu być, to teraz nie mam już chęci na nic. Ośmieszyłam się przed nim i jeszcze go zdenerwowałam. Jest jeszcze tylko jedno miejsce, gdzie mam jakieś szanse. Szybko wyszłam na ogród, znalazłam pustą huśtawkę i usiadłam na niej, wyciągając telefon.

Me (23:27) : Jak tam impreza?

Westchnęłam cicho, odpychając się nogami od ziemi. O wiele lepiej było patrzeć na tą imprezę z boku, niż w niej uczestniczyć.

Sunshine (23:42) : Oprócz tego, że jakaś idiotka wylała na mnie alko, jest świetnie.
Sunshine (23:43) : Przyszłaś, czy siedzisz w domu, oglądając seriale?
Me (23:44) : Przyszłam i tego żałuję, nie podoba mi się tu.
Sunshine (23:46) : Gdzie jesteś?
Me (23:45) : Nice try, nie dowiesz się kim jestem.
Sunshine (23:48) : Cóż spróbować warto.
Me (23:49) : Chyba wezmę taksówkę i wrócę.
Sunshine (23:50) : W takim razie będę stać pod drzwiami, obserwując każdą dziewczynę idącą do taksówki.
Me (23:51) : Nie zrobisz tego, bo dobrze się bawisz, nie chcę Ci psuć imprezy.
Me (23:51) : Napiszę rano.

Wstałam, otrzepując moją spódniczkę. Ruszyłam w stronę wyjścia. Nie bałam się, że Justin mnie rozpozna, bo nie będzie się spodziewać "tej idiotki, która wylała na niego alko". Poza tym miałam zamiar pójść na stację metra i tym pojechać do domu. Kiedy wychodziłam frontowymi drzwiami, zobaczyłam Justina i jego elitę, nie chciałam, aby mnie zobaczył, więc przyspieszyłam kroku. To nic nie dało i tak czułam jego wzrok na sobie, udawałam, że czuję się normalne i komfortowo. Po 15 minutach drogi, doszłam do celu. Kupiłam bilet i zajęłam miejsce w zatłoczonym metrze.

Me (00: 08) : Nie martw się o mnie Nelia, wróciłam do domu, bo źle się czułam x


Następny rozdział:
http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/27216516


«Jeśli widzisz jakieś błędy, bądź masz jakieś uwagi co do opowiadania, śmiało pisz! Ciągle się uczę»

Hope you enjoy
Love x
 

 
Poprzedni rozdział:
http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/27209740

*13.09*

Leżałam w łóżku oglądając najnowszy odcinek "Orange Is The New Black", kiedy zadzwonił telefon. Przewróciłam oczami, zatrzymując serial i odkładając miskę popcornu.
- Halo? - burknęłam niezadowolona, że ktoś postanowił mi przerwać.
- Cześć Megan, co masz taki zły humorek? - usłyszałam radosny głos Cornelii
- Przeszkadzasz mi w oglądaniu - wyjaśniłam.
- Tych twoich głupich seriali? - zaśmiała się.
- One nie są głupie, nie oglądasz, nie wiesz - prychnęłam.
- Nieważne, wymyśliłam nam lepsze zajęcie - czułam, że jest bardzo podekscytowana, co mi się nie podobało.
- Mhm to na pewno będzie świetne - powiedziałam z wyczuwalną ironią.
- Wiedziałam, że ci się spodoba - krzyknęła radośnie. Zaraz, czy ona nie wyczuła sarkazmu? - Dziś o 22 Ryan organizuje impreze i my na nią idziemy!
- Chyba sobie żartujesz - prychnęłam. Wiem, że obiecałam Justinowi, że się zastanowię, ale tak naprawdę nie miałam zamiaru tam iść.
- No proszę! Proszę, proszę, proszę! - zaczęła błagać.
- Powiedziałam nie Nelia, nie mam ochoty - westchnęłam.
- Ale wiesz, że Ryan to najlepszy kumpel Justina? On też tam będzie! Potraktuj to jak kolejne godziny gapienia się na niego, proszę zgódź się - wiedziałam, że powoła się na takie argumenty. - Będę wpół do 22, buziaki!
- Co? Ale ja... - spojrzałam na telefon, ale dziewczyna się już rozłączyła.
Nie chciałam tam iść, nie lubiłam imprez organizowanych przez elitę szkoły. Byłam na jednej, może dwóch i to było okropne, nie pasowała tam. Jedno wiem na pewno - wyjdę szybciej niż przyszłam.Spojrzałam na zegarek, wskazywał 10 po 17, mialam bardzo dużo czasu. Położyłam się wygodnie na łóżku, przykryłam kocem i włączyłam pinownie serial. Moha chwila spokijnu nie trwała długo, kiedy usłyszałam wibracje telefonu, jęknęłam w duchu.

Sunshine (17:22) : Zastanowiłaś się już?
Me (17:23) : Nie chciałam iść, ale przyjaciółka nie daje mi wyboru.
Sunshine (17:25) : Zobaczysz, że będzie świetnie!
Me (17:26) : Nie ma u Ciebie przypadkiem rodziny?
Sunshine (17:29) : Jest, ale przecież mogę pisać.
Me (17:30) : Jasne, ale przeszkadzasz mi w oglądaniu.
Sunshine (17:31) : Przepraszam? Chciałem się tylko upewnić, że będziesz.
Me (17:32) : Czemu Ci tak zależy?
Sunshine (17:32) : A czemu nie?
Me (17:33) : Knujesz coś?
Sunshine (17:33) : Oglądaj dalej, do zobaczenia na imprezie.
Me (17:34) : Czyli coś knujesz...


Następny rozdział:
http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/27216028


«Jeśli widzisz jakieś błędy, bądź masz jakieś uwagi co do opowiadania, śmiało pisz! Ciągle się uczę»

Hope you enjoy
Love x
 

 
Poprzedni rozdział:
http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/27208867

*13.09*

Me (9:32) : Dzień dobry.
Me (9:32) : Jak się spało?
Sunshine (9:34) : Dopóki mnie nie obudziłaś?
Sunshine (9:35) : Bardzo dobrze.
Me (9:37) : Przepraszam, zapomniałam, że z Ciebie taki śpioch.
Sunshine (9:38) : I tak już powinienem wstawać.
Me (9:39) : Będę zbyt wścibska, jeżeli zapytam "dlaczego"?
Sunshine (9:41) : Nie, to żadna tajemnica.
Sunshine (9:41) : Za godzinę przyjeżdża do mnie rodzina
Sunshine (9:42) : Będę musiał się ich pozbyć przed 20.
Me (9:43) : Brzmi strasznie.
Sunshine (9:44) : ?
Me (9:45) : Zastrzelisz, utopisz, czy pogrzebiesz żywcem?
Sunshine (9:45) : Co?
Sunshine (9:46) : Bardzo śmieszne.
Me (9:46) : Przepraszam, ale to moje poczucie humoru.
Me (9:46) : To dlaczego będziesz musiał się ich "pozbyć"?
Sunshine (9:47) : Jest impreza u Ryana.
Sunshine (9:47) : Idziesz?
Me (9:48) : Raczej nie, to nie moje klimaty.
Sunshine (9:49) : Nie wiesz, co tracisz.
Me (9:50) : Może, nie żałuję.
Me (9:50) : Posiedzę w domu i obejrzę nowe odcinki serialu.
Me (9:51) : Może OITNB?
Sunshine (10: 02) : Nie mam pojęcia co to jest.
Me (10: 05) : Orange Is The New Black, nie żartuje, że nie słyszałeś?
Sunshine (10: 07) : Nigdy, nie moje klimaty.
Me (10: 08) : To lepiej się dowiedz i przekonaj, bo co my niby będziemy robić, kiedy będziemy razem?
Me (10: 08) : Oglądać moje seriale, jedząc lody, lody i więcej lodów.
Me (10: 09) : Chyba nie myślisz, że będę z Tobą chodzić po klubach?
Me (10:12) : Spokojnie, to były żarty, odezwij się.
Sunshine (10:13) : To dobrze, bo się śmieję.
Sunshine (10:14) : Nie wiedziałem, czy jak napiszę, że mnie to bawi, to znowu nie będzie Ci przykro.
Me (10:15) : Aw to kochane.
Sunshine (10:17) : Muszę iść, przyjechali.
Sunshine (10:18) : A co do imrezy, jeszcze się zastanów.
Me (10:20) : I tak nie będziesz wiedział, która z tych wszystkich dziewczyn to ja.
Me (10:20) : Ale porozmawiam z przyjaciółką, się zobaczy.


Następny rozdział:
http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/27212706


«Jeśli widzisz jakieś błędy, bądź masz jakieś uwagi co do opowiadania, śmiało pisz! Ciągle się uczę»

Hope you enjoy
Love x
 

 
Poprzedni rozdzial:
http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/27208640

*12.09*

Me (12:48) : Ładna dziewczyna.
Me (12:49) : Nawet mniej dziwkarska niż poprzednie.

- To bardzo boli prawda? - zapytała Cornelia, patrząc na mnie ze smutkiem.
- Co Cię boli? Zrobiłaś sobie coś? Dlaczego ja zawsze dowiaduję się na końcu? - Dylan zaczął, zasypywać nas pytaniami, na co zmroziłam przyjaciółkę wzrokiem.
- Wczoraj na wf stłukłam sobie rękę- powiedziałam pierwsze, co przyszło mi do głowy.
- Wczoraj nie było Cię w szkole - odpowiedział patrząc na mnie podejrzliwie.
- Miałam na myśli przed wczoraj - nie zająkałam się? I tak mi nie wierzy.
- Dlaczego macie przede mną sekrety? Jesteśmy przyjaciółmi, nikomu nie powiem - zapewnił.
- Megan się zakochała, ale jej obiekt westchnień nie zwraca na nią uwagi. Zadowolony? - odpowiedziała Cornelia, na co spóściłam głowę.
- To wszystko? Tego bałyście mi się powiedzieć? - zaśmiał się. - Kim jest ten szczęściarz?
- Szczęściarz? - zdziwiona podniosłam głowę.
- Tak Megan - objął mnie ramieniem. - Jesteś cudowną dziewczyną i twój przyszły chłopak będzie ogromnym szczęściarzem.
- Dziękuję - wtuliłam się w niego. - On tak raczej nie uważa.
- W takim razie jest idiotą - wyszczerzył się. - Czekaj, on pewnie o tym nie wie?
- Może - wzruszyłam ramionami, wracając do jedzenia. - I tak nie powiem Ci kto to.
- Mam się cieszyć, że wiem aż tyle?- razem z Cornelią pokiwałyśmy głowami. Chłopak zaśmiał się, kręcąc głową. - Muszę już iść - pocałował nas w policzek i poszedł.
- Tak, to bardzo boli. - powiedziałam, kiedy byłam pewna, że już nas nie słyszy.

Sunshine (13:12) : Jesteś zazdrosna?
Me (13:14) : Szczerze?
Me (13:14) : I to bardzo.
Me (13:15) : Ale najważniejsze, że jesteś szczęśliwy.
Me (13:15) : Ze mną, czy beze mnie, to już drugoplanowa sprawa.
Sunshine (13:18) : Aż tak Ci na mnie zależy?
Me (13:19) : A nawet jeszcze bardziej.
Sunshine (13:20) : Na pierwszym planie powinnaś stawiać swoje szczęście.
Me (13:21) : Ups?
Me (13:21) : Jestem szczęśliwa.
Me (13:22) : Szczególnie kiedy widzę, że ty jesteś szczęśliwy.
Sunshine (13:23) : To cholernie miłe shawty, ale sama mówiłaś, że Cię ranię.
Sunshine (13:24) : Jak mogę Cię ranić i sprawiać, że jesteś szczęśliwa jednocześnie?
Me (13:26) : Nie wiem, zapytaj samego siebie.


Następny rozdział:
http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/27209740

«Jeśli widzisz jakieś błędy, bądź masz jakieś uwagi co do opowiadania, śmiało pisz! Ciągle się uczę»

Hope you enjoy
Love x
 

 
Poprzedni rozdział:
http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/27207217

*12.09*

- Cześć Megan - dziewczyna mocno mnie przytuliła.
- Cześć Cornelia - uśmiechnęłam się, odwzajemniając uścisk.
- Mów, co się wczoraj stało - bardziej rozkazała niż poprosiła.
Wyjęłam z torby telefon i przewinęłam wiadomości z Justinem do 11.09, następnie podając telefon przyjaciółce. Widziałam jak krzywi się, czytając je, a później delikatnie uśmiecha.
- Dlaczego byłaś taka wredna? - zapytała spokojnie, oddając mi moją własność.
- Co? - otworzyłam zdziwiona usta. - Jesteś pewna, że to JA byłam wredna?
- Może chciał Cię przeprosić i się pogodzić? - wzruszyła ramionami - Ale ty jak zwykle musiałaś napisać swoje.
- Gdyby miało mu być głupio za to, co napisze, nie napisałby tego w ogóle - odpowiedziałam, pewna swojej racji.
- Czy mogłabyś chociaż na chwilę schować swoją dumę? Kocham Cię jak siostrę, ale często jesteś nieznośna - położyła dłoń na moim ramieniu.
- Nie rozumiem - mruknęłam.
- Każdy się czasem myli Megan. Kto nie powiedział czegoś, czego by później żałował? - wyjaśniła
- Może masz rację? - zapytałam raczej siebie, niż ją.
- Oczywiście, że mam - zaśmiała się. - A teraz chodź na lekcje, za 2 miniuty dzwonek - powiedziała, patrząc na zegarek.

Me (8:11) : Dzień dobry?
Sunshine (8:17) : Minął Ci już foch?
Me (8:18) : Ew trudno mi to napisać, ale
Me (8:18) : Przepraszam, zachowałam się trochę głupio.
Sunshine (8:19) : Trochę?
Me (8:20) : Ja Cię tu przepraszam, a ty musisz się czepiać?
Me (8:21) : Trochę głupio, bardzo dziecinnie.
Sunshine (8:23) : Ja też, więc chyba jest remis?
Me (8:23) : Tak, niech będzie remis.


Następny rozdział :
http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/27208867


«Jeśli widzisz jakieś błędy, bądź masz jakieś uwagi co do opowiadania, śmiało pisz! Ciągle się uczę»

Hope you enjoy
Love x
 

 
Poprzedni rozdział:
http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/27206720

*11.09*

Obudził mnie dźwięk wibracji telefonu. Wczoraj specjalnie wyłączyłam budzik, żeby posypać dłużej, nie miałam zamiaru iść dzisiaj do szkoły i widzieć go uśmiechniętego w towarzystwie tych wszystkich dziewczyn.

Nelia (8:47) : Gdzie jesteś?
Me (8:49) : W domu
Nelia (8:49) : Coś się stało? Źle się czujesz?
Me (8:50) : Jest okej, przyjdź do mnie po szkole, to Ci opowiem.
Nelia (8:52) : Dzisiaj nie mogę, będziesz jutro?
Me (8:53) : Chyba tak, w takim razie opowiem Ci jutro.
Nelia (8:54) : Trzymaj się mała.

Miałam odłożyć telefon i położyć się dalej spać, ale znów zawibrował. Czego Cornelia jeszcze chce? Zirytowana odblokowałam telefon i na chwilę zamarłam - Justin. Odczytać czy nie?

Sunshine (8:56) : Jesteś na mnie zła?

Prychnęłam. Nie, no coś Ty! Jestem szczęśliwa, że właśnie złamałeś mi serce.

Me (8:57) : Nie.
Sunshine (8:58) : Nie pisałaś nic od 15, coś się stało?
Sunshine (8:58) : Normalnie napisałabyś już 100 wiadomości.
Me (8:59) : Mówisz jakby Cię to obchodziło.
Sunshine (9: 03) : Może mnie obchodzi?
Me (9: 04) : Jak mógłby Cię obchodzić ktoś, kto boi się zagadać i jedynie pisze smsy?
Sunshine (9: 06) : Czyli jesteś zła.

- Pieprz się - warknęłam do telefonu, rzucając go na łóżko.
Usiadłam na podłodze, chowają twarz w dłoniach. Miałam serdecznie dość, ale choć nie wiem, jak bardzo chciałabym go sobie odpuścić, nie umiałam. Przetarłam oczy i objęła ramionami nogi. Siedziałam tak wpatrując się w ścianę dobre 10 minut, ale przerwał mi to dźwięk dzwoniąc telefonu.
- Czego wszyscy dzisiaj ode mnie chcą? - powiedziałam do siebie, kręcąc głową.

- Dzwoniła pani Mayer, nie ma Cię w szkole, jak masz zamiar mi to wytłumaczyć?
- Dzień dobry mamo, mi też Ciebie miło słyszeć.
- Przestań grać w te swoje głupie gierki i odpowiedz na moje pytanie.
- Przepraszam, bardzo źle się czuję, chciałam Ci to powiedzieć rano, ale byłaś już w pracy.
- Nie mogłaś napisać?
- Nie pomyślałam, naprawdę mi przykro.
- Nie chcę, żeby ta sytuacja kiedykolwiek się powtórzyła, rozumiesz?
- Tak mamo...

Rozłączyła się, na co przewróciłam oczami. Moja mama ma obsesję na punkcie mojego wykształcenia, dlatego, żeby ją zadowolić, codziennie chodzę do szkoły i pilnie się uczę. Mimo to czasami zdarzy mi się ją okłamać, tak jak przed chwilą, ale co innego niby miałam jej powiedzieć?


Następny rozdział:
http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/27208640


«Jeśli widzisz jakieś błędy, bądź masz jakieś uwagi co do opowiadania, śmiało pisz! Ciągle się uczę»

Hope you enjoy
Love x
  • awatar Gość: Szkoda, że ta Megan tak gwałtownie negatywnie reaguje na wyciąganie do niej ręki :(
  • awatar Me.and.You: Zapraszam do mnie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Poprzedni rozdział:
http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/27206320

*10.09*

Zapukałam do drzwi pracowni od matematyki. Kiedy usłyszałam "Proszę" powoli weszłam do sali, zostawiając za sobą otwarte drzwi.
- Dzień dobry panie White, miałam się zgłosić, żeby odebrać telefon - powiedziałam, patrząc na profesora.
Nic nie mówiąc, otworzył szufladę i oddał mi moją własność. Podziękowałam i miałam już wychodzić, ale zatrzymał mnie jego głos.
- Następnym razem, nie korzystaj z telefonu na moich lekcjach, bo nie skończy się to tak łagodnie - powiedział tak zimnym i oschłym tonem, że przeszły mnie ciarki.
- Przepraszam, to się więcej nie powtórzy - odpowiedziałam, wiedząc, że to właśnie chciał usłyszeć.
- Mam taką nadzieję Megan, a teraz wyjdź już - rozkazał, co posłusznie wykonałam.
Gdzie nagle podział się jego dziwny i przestarzały sposób mowy, w którym do każdego zwraca się pan/pani?
Spojrzałam na zegarek, miałam tylko 3 minuty, do odjazdu autobusu szkolnego. Zaczęłam biec w stronę parkingu, ale kiedy znalazłam się na miejscu, z przykrością stwierdziłam, że już go nie ma.
- Świetnie - burknęłam pod nosem, kopiąc kamień leżący na chodniku. Teraz czeka mnie 30 minut drogi. Czasami żałuję, że nie wybrałam szkoły bliżej domu. Ruszyłam z miejsca, idąc bardzo dobrze znaną mi drogą. Nagle poczułam wibracje w kieszeni, leniwie wyciągnęłam telefon. Kiedy zobaczyłam, że wiadomość była od Justina, mimowolnie się uśmiechnęłam.

Sunshine (14:51) : Masz już telefon?
Me (14:52) : Przed chwilą odzyskałam, a co stęskniłeś się?
Sunshine (14:42) : Oczywiście kochanie.

W tym momencie serce zaczęło mi szybciej bić, a oczy się rozszerzyły. Czy on...

Sunshine (14:43) : A tak na poważnie to bardzo mi się nudzi.
Sunshine (14:43) : I nikt inny nie ma czasu.
Me (14:44) : Au x5
Me (14:45) : Naprawdę zabolało.
Sunshine (14:46) : Przestań robić sobie jakiekolwiek nadzieję.
Sunshine (14:46) : My nigdy nie będziemy razem.
Sunshine (14:47) : Jak mógłbym poczuć coś do osoby, która boi się zagadać i pisze tylko smsy?

Po moich policzkach zaczęły spływać pojedyńcze łzy, nie miałam nad tym kontroli. Szybko wytarłam je rękawem bluzy. Wiedziałam, że to co napisał było prawdą, wiedziałam to od początku, ale mimo to bolało. Telefon ponownie zawibrował, ale nie chciałam, czytać więcej wiadomości od niego. Ponownie otarłam policzki i przyspieszyłam kroku, aby jak najwcześniej znaleźć się w domu.
Kiedy byłam już w swoim pokoju, położyłam się na łóżku i wtulona w poduszkę, zaczęłam płakać. On nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo zranił mnie tymi słowami.


Następny rozdział:
http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/27207217


«Jeśli widzisz jakieś błędy, bądź masz jakieś uwagi co do opowiadania, śmiało pisz! Ciągle się uczę»

«Mam sporo czasu, więc spodziewam się, że dziś dodam jeszcze szósty»

Hope you enjoy
Love x
  • awatar Gość: Biedna Megan :( tak strasznie mi jej szkoda :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Popprzedni rozdział:
http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/27205381

*10.09*

Sunshine (9:10) : Dzień dobry
Me (9:15) : Justin...
Me (9:15) : Od ponad godziny trwają lekcje...
Sunshine (9:16) : Zrobiłem sobie wolne.
Me (9:17) : Właśnie widzę.
Me (9:17) : A ja się zastanawiałam gdzie jesteś.
Me (9:17) : Wracając, dzień dobry
Me (9:18) : I omg napisałeś pierwszy irwcvjktdcbk

- Panno McCartney, skoro korzysta pani z telefonu na mojej lekcji - profesor White podkreślił ostatnie słowa - to może podzieli się pani z klasą, tym co pani pisze? Zanim zabiorę pani telefon.
Denerwowało mnie to, że ciągle zwracał się do mnie "pani", przez co było to, co 3 słowo przez niego wypowiedziane.
- Nic nie piszę - burknęłam pod nosem, zablokowywując telefon.
Profesor podszedł pod moją ławkę i wyciągnął rękę. Niechętnie oddałam mu urządzenie, wiedziałam, że nie ma sensu się z nim kłócić.
- Proszę się po to zgłosić po 7 godzine lekcyjnej - powiedział dumnie, odchodząc.
Spóściłam głowę, zaczynając kreślić bezsensowne wzorki na końcu zeszytu. Co jeśli Justin napisze? Może uzna, że nagle zmieniłam zdanie i już nie chcę z nim pisać. Nie mogę do tego dopuścić, on jest dla mnie zbyt ważny, abym go sobie dopuściła.
- Czy panna McCartney może zrobić coś, żeby ten telefon przestał wibrować?! - White podniósł głos, uderzając pięścią w biurko.
Powoli wstałam od stolika i podeszłam do nauczyciela. Chwyciłam telefon i odblokowałam go, patrząc na profesora.
- Napisz swojemu chłopakowi, że teraz musisz się uczyć, to nie pora na amory - klasa zaczęła się cicho śmiać.

Me (9:29) : Profesor zabrał mi telefon, napiszę po szkole, jak go odzyskam. Love x

Szybko napisałam wiadomość i zablokowany telefon ponownie oddałam. Usiadłam na swoim miejscu i zajęłam się rozwiązywaniem zadań.
- Psst - Victoria - koleżanka z klasy, szturchnęła mnie w ramię. - Nigdy nie mówiłaś, że masz chłopaka - zaśmiała się.
- Bo go nie mam - wzruszyłam ramionami.
- To z kim pisałaś? - dopytywała się. Jej ciekawość zaczyna mi działać na nerwy.
- Przyjaciel z Londynu - skłamałam. Zanim przeprowadziłam się do Chicago, mieszkałam tam, więc nic dziwnego, że dziewczyna mi uwierzyła.
Rozejrzałam się po klasie,napotykając kilka ciekawskich spojrzeń. Ten dzień nie zapowiada się dobrze.


Następny rozdział:
http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/27206720

«Jeśli widzisz jakieś błędy, bądź masz jakieś uwagi co do opowiadania, śmiało pisz! Ciągle się uczę»

Hope you enjoy
Love x
 

 
Poprzedni rozdział:
http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/27204368

*9.09*

Me (17:58) : Przepraszam, nie wiedziałam, że masz dziewczynę.
Sunshine (18: 01) : Patrz co za zbieg okoliczności, ja też. Skąd taki pomysł?
Me (18: 02) : ???
Me (18: 02) : Ktoś mi napisał " odwal się od MOJEGO Justina", może specjalistką od związków nie jestem
Me (18: 03) : ale tak raczej mówi dziewczyna, nie przyjaciółka.
Me (18: 03) : W takim razie kto to napisał?
Sunshine (18: 05) : To chyba nie twój interes.
Me (18: 06) : Jasne, że nie
Me (18: 06) : Po prostu kiedy masz dziewczynę, moje szanse maleją do 0%
Sunshine (18: 09) : A jak nie mam to niby są wyższe?
Me (18:10) : Au x4
Sunshine (18:10) : A gdzie 3?
Me (18:11) : Liczysz?
Sunshine (18:13) : Ty na pewno nie.
Me (18:14) : Gdybym nie liczyła, nie wstawiałabym numerków.
Sunshine (18:17) : To chyba najlepsza z matmy nie jesteś co?
Me (18:17) : Mam 5...
Me (18:18) : 3 nie napisałam, ale było w momencie, kiedy dowiedziałam się, że masz dziewczynę.
Me (18:18) : Przestaniesz mnie w końcu ranić?
Sunshine (18:20) : Znajdź sobie innego faceta do stalkowania.
Me (18:21) : Ale ja nie chcę innego.
Me (18:21) : Chcę Ciebie
Sunshine (18:38) : Mówisz tak, bo mnie nie znasz.
Me (18:40) : Więc pozwól mi się poznać.
Sunshine (18:41) : Więc powiedz mi kim jesteś.
Me (18:42) : Nie mogę, jeszcze nie teraz.
Sunshine (18:45) : W takim razie porozmawiamy jak "już będziesz mogła".
Me (18:46) : Nie, nie, nie, nie o to chodzi.
Me (18:46) : Jeśli nie będziemy pisać, to nigdy "nie będę mogła"
Me (18:47) : Chciałam, żebyś najpierw mnie poznał.
Me (18:47) : Zanim dowiesz się kim jestem.
Me (18:48) : Boję się, że gdybym po prostu podeszła, to byś mnie wyśmiał.
Me (18:59) : Justin?
Me (20: 02) : Wiem, że to przeczytałeś.
Me (21:33) : Dlaczego mi nie odpisujesz?
Me (22:46) : Dobranoc Justin, śpij dobrze.
Sunshine (23:52) : Dobranoc


Następny rozdział:
http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/27206320


«Jeśli widzisz jakieś błędy, bądź masz jakieś uwagi co do opowiadania, śmiało pisz! Ciągle się uczę»

Hope you enjoy
Love x
 

 
Poprzedni rozdział:
http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/27204051

*9.09*

Me (7:11) : Dzień dobry
Sunshine (7:15) : Jeszcze Ci się nie znudziło?
Me (7:16) : Nie znudziłeś mi się przez tak długi czas, a teraz miałbyś po jednym dniu?
Sunshine (7:20) : Czyli zbierałaś się długo, żeby napisać.
Me (7:21) : Czyli nigdy wcześniej nie wpadłam na taki pomysł i nie miałam twojego numeru.
Sunshine (7:23) : A teraz skąd go masz?
Me (7: 23) : ...
Me (7:24) : Wiem jak to głupio zabrzmi, ale nie wiem.
Me (7:24) : Dostałam go od przyjaciółki, naprawdę nie wiem, skąd ona go miała.
Me (7:40) : Miłego dnia w szkole.

Zablokowała telefon i włożyłam go do torby. Cicho westchnęłam, rozgladając się po korytarzu. Byłam w nim tylko ja, nikogo więcej. Wstałam z ławki, poprawiając torbę na ramieniu. Do lekcji zostało prawie 20 minut, ale mimo to poszłam pod salę. O tej godzinie w szkole nie ma wielu uczniów, a nawet jeśli ktoś przyjedzie, ze względu na ładną pogodę, zostaje na dworze. Znalazłam się pod salą 152, stanęłam pod ścianą, czekając na dzwonek.

- Mogłybyśmy wyjątkowo wyjść na dwór, a nie iść do stołówki? Nie jestem głodna. - Cornelia odezwała się od razu po dzwonku na lunch
- Możesz iść, ja jednak bym coś zjadła - odpowiedziałam obojętnie.
- Meegan - przyciągnęła, łapiąc mnie za ramię. - Proszę, proszę, proszę.
- Okej, ale po szkole ty stawiasz obiad - zaśmiałam się.
Wolnym krokiem udałyśmy się w stronę drzwi, rozmawiając o nowej "miłości" dziewczyny. Wspominałam już może, że zakochuje się co tydzień?
Usiadłyśmy na trybunach szkolnego boiska.
- Naprawiłaś już mój plan? - wiedziałam, że w końcu zacznie ten temat.
- Nie przypominam sobie, żebym go zniszczyła - wywróciłam oczami. - Ale napisałam do niego, jeśli o to Ci chodzi- dodałam, podając jej telefon.
Chwyciła urządzenie i przeczytała poranne wiadomości z Justinem.
- Napisz coś - poleciła, na co pokręciłam głową.
- Nie będę się mu narzucać, jeśli nie odpisze...

Me (12:34) : Czeeeść

- Coś ty zrobiła! - mój głos wydał mi się bardzo wysoki.
- Skoro ty nie chciałaś - wzruszyła ramionami - ktoś musiał.
Szybko zabrałam jej telefon, słysząc wibracje.

Sunshine (12:35) : Kim jesteś?
Me (12:36) : Um przepraszam to była przyjaciółka.
Sunshine (12:36) : Nie obchodzi mnie to. Kimkolwiek jesteś odwal się od MOJEGO Justina.

- Cornelia - szturchnęłam ją łokciem. - To on ma dziewczynę? - zapytałam zdziwiona, pokazując jej wiadomość.


Następny rozdział:
http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/27205381

«Jeśli widzisz jakieś błędy, bądź masz jakieś uwagi co do opowiadania, śmiało pisz! Ciągle się uczę»

Chyba mi się bardzo nudzi, skoro wstawiam dziś już 2 lmao
Hope you enjoy
Love x
 

 
Poprzedni rozdział:
http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/27203497

*8.09*

Me (10:47) : Cześć
Me (10:59) : Cześć
Me (11:22) : Cześć
Me (11:29) : Napisałam "cześć" 3 razy
Sunshine (11:31) : Widzę?
Me (11:32) : Więc dlaczego nie odpisałeś?
Sunshine (11:36) : Zawsze kiedy widzę wiadomość od "Unknown" odpisuję od razu, więc przepraszam, że musiałaś tyle czekać.
Me (11:36) : Au
Me (11:37) : Chciałam tylko napisać.
Sunshine (11:41) : Po co?
Me (11:42) : Powiedzmy, że Cię lubię.
Sunshine (11:48) : Nie znasz mnie
Me (11:49) : Skąd jesteś tego pewien?

Spojrzałam na zegarek, wskazywał 12:38.
- Nie odpisał od prawie godziny - prychnęłam, podając telefon przyjaciółce.
- Jest przerwa na lunch, pewnie wyszedł... - zaczęła, ale przerwał jej dźwięk sms. - To on - szepnęła, wskazując palcem na telefon.
Szybko wyrwałam jej urządzenie z ręki.

Sunshine (12:42) : Chodzisz do mojej szkoły?

- Co mam mu odpisać? - pisnęłam
- Prawdę? - odpowiedziała, jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie, nie dla mnie.
- A co jak się domyśli? Uzna mnie za idiotkę i ośmieszy przed całą szkołą. Nie będę miała życia, pisanie do niego było złym pomysłem - zaczęłam panikować.
Cornelia położyła dłoń na mojej.
- Spokojnie, nie ma takiej możliwości, a pomysł był świetny - pokręciła głową.
- Mówisz tak, bo ty go wymyśliłaś - przychyliłam głowę, przyglądając się dziewczynie.
- Bierz ten telefon i odpisuj! - rozkazała

Me (12:45) : Czy to ważne?
Sunshine (12:46) : Chcę wiedzieć, dlaczego uważasz, że mnie znasz.
Me (12:46) : Tak.
Sunshine (12:47) Tak co?
Me (12:47) Tak chodzę do tej samej szkoły.

Powoli odłożyłam telefon na stolik.
- Cześć! - poczułam jak ktoś kładzie rękę na moim ramieniu. Wystraszona szybko ją strzepnęłam, odwracając głowę w stronę tej osoby. - Spokojnie Megan. Tu tylko twój przyjaciel - Dylan. Pamiętasz mnie jeszcze? - zaśmiał się.
Wypuściłam powietrze z ust, lekko się uśmiechając.
- Cześć Dylan, po prostu mnie wystraszyłeś - wyjaśniłam.
Chlopak usiadł obok mnie i zaczął jeść swój lunch. Właśnie w tym momencie mój telefon zaczął wibrować, oznajmiając przyjście nowej wiadomości.
- Kto to? - zapytał chłopak z pełną buzią.
- Nikt ważny - odpowiedziałyśmy w tym samym momencie.
Teraz na pewno nam nie uwierzy.
- To na pewno mój brat - zaczęłam się bronić. - Pisałam do niego wcześniej, więc pewnie odpisał.
- A tak naprawdę? - dopytywał.
Był dla mnie jak brat, ale nigdy nie mówiłam mu o Justinie, o nim wiedziała tylko Cornelia.
- Powiedziałam prawdę - mruknęłam, biorąc swój sok.
Dylan wzruszył ramionami, nie wierzył mi, ale też nie naciskał, za co byłam mu wdzięczna. Wzięłam telefon, sprawdzając wiadomość.

Sunshine (12:51) : A zdradzisz mi swoje imię?

Rozejrzałam się sprawdzając, czy nikt na pewno nie patrzy mi w telefon.

Me (12:52) : Na pewno nie teraz
Sunshine (12:52) A kiedy?
Sunshine (12:53) : Myślisz, że będzie mi się chciało z Tobą pisać?
Me (12:53) : Au x2
Me (12:54) : Sama nie wiem co myślę.
Me (12:54) : Sama nie wiem czemu w ogóle do Ciebie napisałam.
Me (12:55) : Może to nie był najlepszy pomysł.
Sunshine (12:56) : To czemu ciągle piszesz?

Patrzyłam osłupiała w telefon, dopóki ktoś mi go nie wyrwał.
- No i co ty zrobiłaś? Ten plan był idealny, a ty go zniszczyłaś - powiedziała z wyrzutem Cornelia.
Spojrzałam na chłopaka obok, który przyglądał nam się widocznie zainteresowany. Chrzaknęłam cicho, przypominając dziewczynie, że nie jesteśmy same.
- Ah tak racja - poprawiła się na krześle. - Dylan musimy już iść na lekcje -uśmiechnęła się łapiąc mnie za nadgarstek i ciągnąc do wyjścia.
Kiedy weszłyśmy do klasy, oddała mi telefon.
- Napraw to - powiedziała siadając na swoim miejscu. - Nie obchodzi mnie jak - dodała, wyjmując podręczniki.
Westchnęłam cicho, powtarzając jej czynność.


Następny rozdział:
http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/27204368

«Jeśli widziasz jakieś błędy, bądź masz jakieś uwagi co do opowiadania, śmiało pisz! Ciągle się uczę»

Hope you enjoy
Love x
 

 
*1.09*

- Gapisz się - powiedziała ze śmiechem Cornelia.
- Co? - zdezorientowana odwróciłam głowę w jej kierunku, wywołując kolejny chichot u dziewczyny.
- Powiedziałam, że gapisz się na Justina - powtórzyła.
- Oh racja - westchnęłam i spóściłam głowę zażenowana.
- Dlaczego do niego nie zagadasz? - zapytała.
- Dlaczego miałabym do niego zagadać? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Kochasz się w nim od pierwszej klasy, a teraz zaczynam trzecią. W przyszłym roku już go nie zobaczysz. - wyjaśniła.
Nie chciałam odpowiadać, nie wiedziałam co mogłabym powiedzieć. Na ratunek przyszedł mi dyrektor, rozpoczynając apel.
- Nie udawaj, że tego słuchasz - szepnęła zirytowana.
Skarciłam ją wzrokiem, przkładając wskazujący palec do ust, na co dziewczyna prychnęła.
Właściwie nie miałam ochoty wysłuchiwać przemówienia pana Campbella, ale wiedziałam, że inaczej Cornelia zaczęłaby temat Justina, a tego wolałabym uniknąć.

- Teraz będziesz przede mną uciekać Megan? - zaśmiała się, łapiąc mój nadgarstek.
- Nie uciekam, po prostu idę na lekcję - wzruszyłam ramionani, nawet nie zerkając na przyjaciółkę.
- Czy ja zrobiłam coś źle? - przewróciłam oczami, idąc dalej. - Nie śpiesz się tak, nie nadążam.
- Było nie zakładać butów, na których ledwo umiesz chodzić - odpowiedziałam, trochę zwalniając.
Doszłyśmy do sali, w której nasza wychowawczyni - pani Mayer - miała przedstawić nam plan lekcji oraz przypomnieć statut szkoły. Usiadłyśmy w naszym standardowym miejscu, czyli ostatniej ławce pod oknem.
- Czyli nie zmierzasz mu tego powiedzieć? - szepnęła z nadzieją w głosie, na co ja tylko pokręciłam głową. - A gdybyś mogła to zrobić, w sposób że nie dowie się o kogo chodzi?
Odwróciłam głowę w jej stronę, nie rozumiejąc co ma na myśli.
- To niewykonalne - zaśmiałam się bez humoru.
Może trochę za głośno, bo połowa klasy spojrzała w naszą stronę.
- Mam pewien pomysł - szepnęła z pewnym siebie uśmiechem.


Kolejny rozdział:
http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/27204051

Hope you enjoy
Love x
  • awatar Pozytywna32: Świetnie piszesz :) Zapraszam do mnie. Nie dawno wróciłam. Zachęcam do czytania i komentowania, a jeśli ci się spodoba śmiało zaobserwuj :) Na pewno się nie zawiedziesz :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
um cześć? nie wiem jak zacząć, w każdym razie powiedzmy, że wróciłam na tego minibloga po ponad roku. Ostatnio coś mnie natchnęło, że "chcę wrócić" do pisania opowiadań.
Czemu tu? Boję się, że moja twórczość nie zostanie dobrze przyjęta, bo nie piszę jakoś super świetnie. «Szczerze mówiąc jestem typowym ścisłowcem, więc nie wiem czemu tak mnie do tego ciągnie»
Pinger to bardzo mała społeczność, młodych osóbek, więc pomyślałam, że to będzie najlepsze miejsce na rozpoczęcie.
Kiedyś pisałam jakieś opowiadania i teraz nawet nie chce mi się ich czytać, bo wiem, że lekko mówiąc były złe. Teraz mam trochę więcej doświadczenia i postaram się pisać dużo lepiej. Nie chcę też ich usuwać, więc proszę po prostu nie zwracajcie na nie uwagi.
Nadal mam problemy z interpunkcją, więc proszę o wyrozumiałość.
Jeśli zobaczycie jakieś błędy lub będziecie mieć uwagi, to śmiało piszcie, ciągle się uczę.
Nie zależy mi też jakoś szczególnie na wyglądzie tego minibloga, więc zostawię taki.
Nie wiem kiedy dodam 1 rozdział.

Właściwie piszę to dla siebie, bo kto to niby przeczyta?
To bez znaczenia

Love x

«zdjęcia, żeby nie było pusto»
 

 

Z okazji tego, że w poniedziałek kończą mi się ferie, postanowiłam krótko napisać co i jak będzie na blogu.
________________________________________________________

SPIS OPOWIADAŃ

One
http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/23071949

Two
http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/23072060

Three
http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/23079375


Zachęcam do przeczytania i skomentowania.
Dziś/Jutro może uda mi się napisać kolejny, ale nie obiecuję, bo mam wypracowanie z historii..
Nie jest ich na razie dużo, miałam nadzieję, że w czasie ferii uda mi się ich więcej napisać, no ale trudno. Od teraz biorę się już za pisanie rozdziałów co jest głównym tematem tego bloga. Co do częstotliwości pojawiania się rozdziałów - postaram się żeby były co tydzień w Soboty, a jak mi się uda nawet na tygodniu (w co wątpię bo chodzę do gimbazy jest sporo nauki)
Trochę też zmienię sposób pisania rozdziałów od teraz będą krótsze, żebyście się totalnie nie zanudzili i postaram się dodawać zdjęcia abyście mogli wyobrazić sobie bohaterów. Ale jakby ktoś chciał teraz zobaczyć to na moim starym blogu dodawałam. ,,Ich'' zdjęcia, znajdziecie to pod tym linkiem:

http://mowmitrixi.pinger.pl/m/23047091

Czy będę zamieszczać na blogu coś oprócz opowiadań?
Myślę, że czasem na tygodniu coś dodam - jakieś zabawy, sama jeszcze nie wiem. Może coś o Zen? O Violetcie raczej nie, bo blog już o niej nie jest (co nie oznacza, że jej już nie lubię)
________________________________________________________
 

 
NAJPIERW PRZECZYTAJ : keep.it.undercover.pinger.pl/m/23072060
BOHATEROWIE : mowmitrixi.pinger.pl/m/23047091
________________________________________________________
Rzuciłam plecak w kąt, po czym zamknęłam drzwi i usiadłam na łóżku, przecierając swoją twarz.
- Już mam złe przeczucia. - wymamrotałam
Dziś nie stało się nic złego, więc znając mnie albo jutro, albo w niedalekiej przyszłości stanie się coś strasznego. Wstałam i podeszłam do okna. Usiadłam na parapecie i zaczęłam bezmyślnie patrzeć się na ulicę cicho pośpiewując.

* ,,So I locked my heart away
build up my wall
Nobody could figure me
out at all''

TŁUMACZENIE :
,,Więc zamknęłam moje serce
zbudowałam wokół ścianę
Nikt nie mógł mnie zrozumieć
Na zewnątrz wcale''

Nagle ktoś zapukał do moich drzwi. Nic zwracając zbytnio na to uwagi dalej patrzyłam się za okno.
- Megan kochanie to ja! - usłyszałam głos mamy. - Megan, otwórz drzwi.
Nic nie odpowiadałam, nie chciało mi się z nią rozmawiać. Wiedziałam, że przyszła tu, aby ,,kazać'' mi zjeść obiad. Dobijała się do drzwi jeszcze przez chwilę ale później dała sobie spokój. Założyłam słuchawki na uszy, włączyłam swoją ulubioną muzykę i cicho nucąc pod nosem oparłam się o ścianę zamykając oczy. Nie wiem ile minęło. 30minut? Godzina? Dwie? Dla mnie czas się zatrzymał.

Nagle mój telefon zaczął dzwonić. Przewróciłam oczami, zdjęłam słuchawki i niechętnie wzięłam telefon.
- Zobaczmy kto się do mnie dobija. - powiedziałam do siebie zerkając na wyświetlacz. Nacisnęłam zieloną słuchawkę.
- No hej Meg.
- Czego chcesz Liv?
- Jaka milutka. Zawsze taka jesteś?
- Co? Nie? Ja po prostu..
- Dobra nie ważne. Robisz coś teraz?
- Nic konkretnego.
- A mogłabyś wyjść?
- Raczej tak... a co?
- Przyjaciółka z klasy organizuje imprezę i pomyślałam, że może chciałabyś wpaść.
Na chwilę zamilkłam, to byłaby dobra okazja na zwiększenie grona moich znajomych w tym mieście. A wieczór i tak spędziłabym nudząc się.
- Tooo jak?
- Jeszcze nie wiem, zapytam się i oddzwonię.
- Byle szybko!
Po chwili się rozłączyłam. Otworzyłam zamek i poszłam na dół aby znaleźć rodziców. Kiedy zobaczyłam ich siedzących w salonie od razu powiedziałam.
- Mogłabym gdzieś wyjść niedługo?
Mama odwróciła się w moją stronę, a tata nie przerywał czytania gazety.
- Gdzie, z kim i kiedy wrócisz?
- Na domówkę u koleżanki Olivii.
Mama na chwilę zamilkła i spojrzała na tatę, który już na rzut oka był przeciwny temu pomysłowi.
- No nie wiem..
- Mamoo,tatoo tak ładnie proszę. - powiedziałam błagalnym głosem
Rodzice jeszcze raz spojrzeli na siebie, ,,komunikowali się'' ze sobą ruchami ust i mimiką twarzy. Po chwili mama znów spojrzała na mnie.
- Ale o dwunastej masz być w domu.
- Dziękuję. - powiedziałam uśmiechając się i pobiegłam na górę.
Szybko wybrałam numer Liv.
- I jak? Za ile przyjechać?
- A ty skąd taka pewna, że mogę?
- Przeczucie.
- Bądź za jakieś pół godziny.
- OK. - odpowiedziała i się rozłączyła.

- Całkiem tu fajnie. - powiedziałam rozglądając się na boki.
- No a jak, Victoria organizuje świetne domówki. - odpowiedziała przyjaciółka
- Livcia! - powiedziała przesłodzonym głosem jasnowłosa dziewczyna.
- Victoria! - przywitała się Olivia i przytuliła dziewczynę - To jest Megan, przyjaciółka. - powiedziała wskazując na mnie.
- Cześć. - przywitałam się dość niepewnie.
- Cześć Meggi, jestem Victoria, organizatorka. Bardzo miło mi cię poznać. Ale teraz muszę już iść.
Sztucznie się uśmiechnęłam i poczekałam aż pójdzie.
- Co to było? Meggi? - zapytałam Liv, a ona tylko wzruszyła ramionami

Tak naprawdę to niezbyt przepadałam za imprezami. Nie lubiłam dużego tłoku i muzyki tak głośnej, że aż drażniącej. Ale wyjście wydawało się lepszym pomysłem niż siedzenie ciągle w domu odizolowanym od reszty.
Nie żałowałam, że poszłam dobrze bawiłam się z Olivią i jej koleżankami, i nawiązałam nowe znajomości.
Nagle podszedł do mnie chłopak, który dziś odprowadził mnie do domu... Justin. Uśmiechnęłam się do niego, a on odwzajemnił gest.
- Masz może ochotę się przejść. - przekrzyczał muzykę
Spojrzałam na dziewczyny, bawiły się przednio, może nie zauważą jak zniknę na 10 minut.
- Z chęcią. - powiedziałam i wyszłam z chłopakiem na dwór.

- Opowiedz mi coś o sobie. - powiedział z uśmiechem blondyn.
- A co chciałbyś wiedzieć?
- Wszystko.
W tym momencie oboje się zaśmieliśmy.
- A co dokładniej?
- No nie wiem, opowiedz cokolwiek.
- To, że się przeprowadziłam i czym się interesuję wiesz. Rodzeństwa nie mam, z resztą tak samo jak chłopaka.
- Córeczka tatusia, który na nic jej nie pozwala? - zaśmiał się chłopak
Walnęłam go w ramie.
- A może po prostu nie chce go mieć? - stanęłam, odwróciłam się w jego stronę i założyłam ręce na piersi.
W takim razie czemu? - chłopak również się zatrzymał i spojrzał na mnie.
Już miałam coś mówić kiedy zadzwonił mój telefon. Wyjęłam go z kieszeni spodni i odebrałam. Od razu usłyszałam głos mojej mamy.
- Megan nie zapomniałaś o czymś?
- Yyy ... - nie miałam pojęcia o co jej chodzi
- Jest już pierwsza w nocy!
- Naprawdę? - zdziwiłam się, spojrzałam na ekran telefonu - Przepraszam, nie wiedziałam, zaraz wrócę. - powiedziałam po czym się rozłączyłam
- Przepraszam muszę już iść. - powiedziałam do Justina
- Tatuś zadzwonił?
- Daj spokój! - zaśmiałam się i szturchnęłam go w ramię
- Może cię odwieźć?
- A mógłbyś?
- Żaden problem.
________________________________________________________
* Fragment piosenki ,,Parachute''
 

 

Two

NAJPIERW PRZECZYTAJ : http://keep.it.undercover.pinger.pl/m/23071949
________________________________________________________

Rano obudził mnie głośny i irytujący dźwięk budzika. Ledwo się podniosłam i go wyłączyłam. Usiadłam na brzegu łóżka i przetarłam dłońmi zaspaną twarz. W głowie miałam tysiące myśli, byłam przerażona. Byłam przerażona tym, że za chwilę będę w nowej szkole gdzie nikt mnie nie zna.
Wstałam i wyjęłam z szafy ubrania, a następnie poszłam do łazienki.
Po wykonaniu porannej toalety wolnym krokiem zeszłam na śniadanie.
- Śpiąca księżniczka wreszcie wstała. - zaśmiał się tata
Tylko uśmiechnęłam się do niego i usiadłam przy stole.
- Śniadanie już gotowe. - powiedziała mama podając każdemu tosty oraz herbatę.

- To my musimy już wychodzić. Megan chyba nie chcesz spóźnić się w pierwszy dzień? - zapytała retorycznie mama i wzięła swoją torbę
- Mogłabym w ogóle nie iść. - wymamrotałam tak, że nikt tego nie usłyszał.
Wzięłam plecak i poszłam do samochodu.

- Wszystko będzie dobrze, zobaczysz. - zagadnęła mama po drodze
- Mam taką nadzieję. - odpowiedziałam
Może i to dziwne, ale czułam się jak siedmiolatka idąca pierwszy raz do szkoły.
- Jesteśmy na miejscu. - powiedziała mama uśmiechając się do mnie.
Wyjrzałam przez okno, za wysokim murem, widniał duży, biały budynek liceum, a przed nim stały grupy ludzi elegancko ubranych. W końcu to pierwszy dzień.
- Później po ciebie przyjadę.
Uśmiechnęłam się blado do mamy i niepewnie wysiadłam z samochodu. Podeszłam do dużych, drewnianych drzwi prowadzących do wnętrza budynku. Nacisnęłam klamkę i weszłam do środka.
Teraz najgorsze było to, że nie miałam pojęcia gdzie mam iść. Wolno i niepewnie zaczęłam iść przed siebie. Nagle usłyszałam znajomy głos za sobą.
- Megan ?!
Odwróciłam się w stronę, z której dochodził.
- Liv !
Dziewczyna podbiegła do mnie i mocno przytuliła.
- Tak się cieszę, że cię widzę! - powiedziałam - I nawet nie dla tego, że nikogo tu nie znam i nie mam pojęcia gdzie iść.
- W takim razie chodź. Zaprowadzę cię na sale. - uśmiech w ogóle nie schodził jej z ust. - Masz szczęście, bo będziemy chodzić do tej samej klasy.
Kiedy byliśmy już na miejscu, zajęłyśmy miejsca obok siebie i czekałyśmy aż przyjdzie dyrektor i zacznie swoją przemowę. Uczniowie zaczęli się schodzić, a po około 10 minutach przyszła i głowa szkoły, która okazałą się być kobietą. Dyrektorka zaczęła tą swoją nudną przemowę, którą zawsze mówią na rozpoczęcie roku.

- Chodź już idziemy. - szturchnęła mnie Liv
Posłusznie wstałam i udałam się za blondynką.
- Jesteśmy na miejscu, to twoja nowa klasa. - odwróciła się w moją stronę, kiedy stanęłyśmy pod drzwiami z numerem 36.
- Zaraz poznam cię z innymi. - uśmiechnęła się, wyszukując kogoś wzrokiem.
- Nie, naprawdę nie musisz.
- Ależ tak. To twoja nowa klasa, chyba nie będziesz ciągle stała w koncie, bo raczej wiesz, że ja nie będę ciągle tylko z tobą.
- No, tak wiem... - nie zdążyłam dokończyć kiedy mi przerwano
- Chodź. - Olivia pociągnęła mnie za rękę.
- Cześć dziewczyny. - powiedziała podchodząc do jakiejś grupki.
- To jest Megan, nowa.
- Cześć. - powiedziałam nieśmiało się uśmiechając.
Ku mojemu zdziwieniu dziewczyny miło mnie powitały, przedstawiając się po kolei.
- Zapraszam do klasy! - usłyszałyśmy za sobą mocny, męski głos.
- To jest pan Philips, nasz wychowawca. - szepnęła mi Liv kiedy wchodziłyśmy do sali.
W momencie w którym wszyscy byli już w środku pan Philips powiedział.
- Na początek.. miała do was dojść nowa koleżanka. Megan Swift. Proszę wyjdź na środek i przedstaw się klasie.
Serce niemal mi zamarło, nigdy nie lubiłam zwracać na siebie uwagi, byłam typową ,,szarą myszką'' ale było mi z tym dobrze.
- No już idź. - Olivia szturchnęła mnie w ramie
Wstałam z ławki i dość niepewnie poszłam do miejsca wskazanego przez nauczyciela. Stanęłam przodem do klasy.
- Cześć, jestem Megan przeprowadziłam się tu z Chicago.
- A powiedz może klasie czym się interesujesz. - wtrącił się nauczyciel
- Uwielbiam jeździć konno, zimą na łyżwach i lubię też śpiewać.
- To wspaniale. Siadaj na miejsce. JUŻ!
Zdziwiona trochę zachowaniem wychowawcy udałam się na swoje wcześniejsze miejsce. Gdzie Olivia od razu powiedziała.
- Nie przejmuj się, on tak zawsze. Uprzejmy nie jest, ale potrafi nauczyć.
- Nie gadać tam! No, a teraz zajmijmy się nowym rokiem szkolnym...

- On jest straszny. - zaśmiałam się do Liv kiedy byłyśmy już na zewnątrz
- Tak, wiem. Ja już muszę lecieć jestem umówiona z dziewczynami. Chyba, ze ty też chcesz iść?
- Nie, dzięki. Zaraz muszę wracać. - uśmiechnęłam się
Nie musiałam jeszcze wracać, ale nie miałam ochoty iść z Olivią i jej koleżankami. Wyjęłam z plecaka telefon i wybrałam numer mamy.
- Super, nie odpowiada. - wymamrotałam pod nosem
Zła usiadłam na ławce zakładając nogę na nogę i ręce na piersi. Nagle przysiadł się do mnie jakiś chłopak.
- Cześć. - uśmiechnął się
- Cześć. - odwzajemniłam lekko uśmiech
- Mogę w czymś pomóc?
- Nie.
- To było nie miłe. - zaśmiał się
- Przepraszam.
- Czekasz na kogoś?
Pokiwałam twierdząco głową po czym dodałam.
- Na rodziców, muszą mnie odebrać, bo nie znam jeszcze miasta.
- Jak chcesz to ja mogę cię odprowadzić.
- Nie będę ci zawracać głowy.
- To żaden problem, powiedz gdzie mieszkasz.
- Balboa Street.
- W takim razie to tym lepiej, bo też tam mieszkam. To jak? Idziemy? - chłopak wstał i podał mi rękę
Podałam mu swoją i ruszyliśmy.
- Tak w ogóle jestem Justin. - przedstawił się
Drogę spędziliśmy rozmawiając ze sobą, wydawał się być naprawdę miły.
- To tutaj. - powiedziałam kiedy znaleźliśmy się przed moim domem.
- No to do jutra. - uśmiechnął się i poszedł.
- Do jutra. - wyszeptałam.
Szybkim krokiem weszłam do domu.
- O kochanie już jesteś? Właśnie miałam wyjeżdżać. Jak udało ci się wrócić samej? - zapytała mama
- Liv mnie odprowadziła. - nie chciałam, żeby zadawali niepotrzebne pytania, więc skłamałam.
- Aha, to dobrze. Poczekaj, obiadu będzie za chwilkę.
- Nie jestem głodna. - odpowiedziałam i poszłam do siebie.
________________________________________________________

1. Nie wiem czy dziś znajdę czas, żeby napisać rozdział 3, a jak nie to go chociaż zacznę i niedługo wstawię.
2. Jakby ktoś był zainteresowany jak wyglądają postacie - http://mowmitrixi.pinger.pl/m/23047091
 

 

One

Przesunęłam opuszkiem palca po zdjęcia. Widniały na nim dwie uśmiechnięte dziewczyny ja i Emili - moja najlepsza przyjaciółka.
- Będę tęsknić. - wyszeptałam ledwo powstrzymując łzy
Nagle do mojego pokoju weszła mama.
- Gotowa? Za chwile musimy jechać.
- Tak, już prawie. - otarłam ręką policzek.
- Kochanie, ja wiem, że jest ci ciężko. Ale zrozum nie mamy innego wyjścia.
- Ale dlaczego aż do San Francisco?
Mama pocałowała mnie w czoło.
- Wezmę twój bagaż, zejdź za chwilę.
Usiadłam na łóżku, a łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Podniosłam lekko głowę i rozejrzałam się po pokoju. Było mi ciężko, było mi cholernie ciężko rozstać się z tym miejscem. Spędziłam tu siedemnaście lat, nie wyobrażam sobie wyjeżdżać stąd, nie tak szybko. Nagle usłyszałam głos z dołu.
- Kochanie! Schodź już.
Szybko otarłam ręką twarz, uspokoiłam się i wolnym krokiem zaczęłam wychodzić z pokoju. Następnie powoli zeszłam po schodach, założyłam buty i poszłam do samochodu. Nie miałam ochoty rozmawiać z rodzicami. Starałam się nie być na nich zła, w końcu to nie jest ich wina. Biuro w którym pracuje tata przenosi swoją siedzibę do San Francisco, więc my też musimy się tam udać. Założyłam słuchawki na uszy, oparłam głowę o szybę i czekałam aż będziemy ruszać.
Nie mogłam wyrzucić z głowy wszystkich zmartwień dotyczących przeprowadzki. Najgorsze w tym wszystkim było to, że zmieniam szkołę i nikogo tam nie będę znała. No.. prawie.. w SF mieszka moja dawna przyjaciółka - Olivia, kiedyś tak jak ja mieszkała w Chicago, ale kilka lat temu jej rodzina przeprowadziła się.
Chociaż z drugiej strony może w końcu znajdę jakiegoś chłopaka, bo jak na razie trafiałam na samych dupków.
Moje rozmyślenia przerwali rodzice trzaskający drzwiami. Nie słyszałam o czym rozmawiali, muzyka ich zagłuszała, ale nie obchodziło mnie to, pomimo że jedna strona mnie rozumiała ich, to druga była na nich zła. Ruszyliśmy prosto na lotnisko, wydawało mi się, ze minęły wieki. Jakbyśmy ciągle tylko jechali, jechali i jechali. Skoro jazda ciągnęła mi się w nieskończoność, choć do lotnisko miałam ze dwadzieścia minut, to co będzie podczas lotu.
W końcu dojechaliśmy, każdy wziął swój bagaż i udaliśmy się do samolotu. Kiedy w końcu byliśmy na pokładzie wygodnie rozsiadłam się na swoim miejscu, włączyłam swoją ulubioną piosenkę i patrząc za okno, nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.
Obudził mnie głos mamy, która lekko szturchała mnie w ramię. -
- Megan obudź się. Zapnij pas, zaraz lądujemy.
Posłusznie wykonałam polecenie mamy i czekałam aż będziemy na dole.

Wyszliśmy z lotniska, gdzie czekała już na nas taksówka. Przez całą drogę rozglądałam się przez otwarte okno. Muszę przyznać, ze miasto nawet mi się podobało, co nie zmienia faktu, że wolałabym zostać w Chicago.
- No i jak ci się podoba córeczko? - zapytał tata, widać, że męczyły go wyrzuty sumienia z powodu przeprowadzki
- Nie jest źle. - odpowiedziałam dość sucho
W tej chwili samochód się zatrzymał, dotarliśmy. Wysiadłam z taksówki i spojrzałam się na dom. Był ładny, choć w ogóle nie podobny do starego. Ogród był sporo większy co było dużym plusem.
- No to jak? Gotowa zobaczyć nasz nowy dom? - zapytał tata podając mi klucze oraz jedną z walizek. Podeszłam do drzwi, włożyłam kluczyk do zamka i biorąc głęboki wdech nacisnęłam klamkę. Kiedy byłam już w środku odstawiłam walizkę i odkręciłam się wokół własnej osi, dokładnie rozglądając się po pokoju.
- Chcesz zobaczyć swój pokój? - spytała mama
Lekko pokiwałam głową i łapiąc uchwyt moich walizek udałam się za mamą. Powoli otworzyłam drzwi, był to dość spory pokój na pierwszym piętrze. Ściany były pomalowane na jasny błękit. Meble zostały wykonane z jasnego, beżowego drewna. Było tylko jedno okno, z którego widok wychodził na ulicę, naprzeciw drzwi stało duże łóżko przykryte pościelą w kolorze takim samym jak ściany.
Nagle usłyszałam głos mojego taty.
- I jak ci się podoba?
- Jest bardzo ładny. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą
- Cieszę się, że ci się podoba. Rozpakuj się, a wieczorem pojedziemy na zakupy. - lekko się uśmiechnął
Widać było, że mocno mu ulżyło kiedy dowiedział się, że podoba mi się tu.

Zbliżał się wieczór, właśnie wróciliśmy z zakupów. Udałam się do łazienki by wziąć gorącą kąpiel, która miała mnie rozluźnić. Strasznie się stresowałam, dziś ostatni dzień wakacji, więc już jutro muszę iść do nowej szkoły. Kiedy już skończyłam się myć, położyłam się spać. I choć za wszelką cenę próbowałam zasnąć, aby jutro być wypoczęta to nie mogłam. Bałam się jutrzejszego dnia jak ognia. Co jak nikt mnie nie polubi? Będę ciągle sama? Będą się ze mnie śmiać? Będę jakimś odmieńcem?
Wtulona w poduszkę, zaczęłam nucić pod nosem

* ,,Smile, though your heart is aching
Smile, even though it's breaking
When there are clouds
in the sky, you will get by
If you smile though your
fears and sorrow
Smile, and maybe tomorrow
You will se the sun
Come shining though, for you
Light up your face, with gladness
Hide every trece, of sadnes
Althoug a tear, may be ever so near
That's the time you must keep on trying,
Smile, what's the use of crying?
You will find, that life is still worthwhile
If you just smile ''

TŁUMACZENIE :
,, Uśmiechnij się, pomimo bólu serca
uśmiechnij się, pomimo tego że się łamie.
Kiedy są chmury na niebie.
Poradzisz sobie...
jeśli uśmiechniesz się wraz ze swoim strachem i smutkiem.
Uśmiechnij się, a może jutro
Okaże się , że życie jest coś warte
Jeśli tylko...
rozświetlisz swą twarz zadowoleniem.
Schowaj każdy ślad smutku,
mimo, że łzy mogą być tak blisko.
Teraz jest czas, musisz próbować.
Uśmiechnij się, po co płakać.
Okaże się , że życie jest coś warte
Jeśli tylko uśmiechniesz się ... ''

Śpiewanie zawsze mnie uspokajało, dlatego po chwili zasnęłam.
________________________________________________________
* fragment piosenki ,,Smile''
- w opowiadaniu piosenka Megan
cover Zen :
 

 


Hej, witajcie na moim nowym blogu.
,, Jestem '' z bloga : http://mowmitrixi.pinger.pl/

Postanowiłam założyć nowego minibloga z wielu powodów, ale głównym były problemy z pingiem.

1 Coś o mnie
Napisze krótko kilka sądzę, że najważniejszych info :
- czternaście lat
- Firanka (nieważne)
- ZSawgger
- imienia NaRazie nie podaję
- Polska, Lubelskie

2 Co będę zamieszczać na blogu?
Będą na nim opowiadania, które zaczęłam na tamtym blogu. (Zaraz je dodam, ale dziś RACZEJ nie będzie nowego)
Ale nie tylko to będzie dużo więcej.
Posty POSTARAM SIĘ dodawać regularnie ok. co dwa/trzy dni, a nowy rozdział będzie raz w tygodniu.

To na razie tyle w tym krótkim pierwszym wpisie

Mam nadzieję, że się polubimy